Zakładanie firmy jest proste. Schody zaczynają się dopiero później. Jak ich uniknąć? O tym piszę w poniższym tekście.

Mądrość ludowa mówi: błądzić jest rzeczą ludzką. Jeśli to prawda, to jestem w 150% człowiekiem. Popełniałem i wciąż popełniam sporo błędów, m.in. w biznesie. A jako, że – jak głosi inne porzekadło – człowiek uczy się na błędach, publikuję ten wpis. Ku nauce wszystkim myślącym o własnym biznesie. Zobaczcie, co zrobiłem i – cytując klasyka – “nie idźcie tą drogą”.

Błędy, jakie popełniłem przy zakładaniu firmy

Brak biznesplanu

W najprostszej wersji biznesplan jest zestawieniem wydatków firmowych z przewidywanymi przychodami. Innymi słowy: pokazuje ile powinniśmy zarabiać, żeby nie dopłacać do biznesu.

Dzięki temu, że zupełnie olałem temat i nie przygotowałem nawet podstawowej wersji biznesplanu, nie znałem swoich faktycznych potrzeb finansowych. Dlatego w najczarniejszych początkach firmy pracowałem za niskie stawki przez co pracowałem zdecydowanie zbyt dużo i zdecydowanie zbyt często korzystałem z oszczędności.

Zakładanie firmy bez poduszki finansowej

Własna firma to nie etat. Tutaj nikt co miesiąc nie wysyła przelewu na określoną kwotę wystarczającą do godnego przeżycia kolejnych 30 dni. Dlatego oszczędności w postaci poduszki finansowej to nie ekstrawagancja tylko konieczność.

Wraz ze startem działalności jakieś oszczędności posiadałem. Nie były spore, ale wystarczyły na co najmniej kwartał w miarę przyzwoitej wegetacji. W posiadaniu ekstra kasy chodzi jednak o to, żeby było jej coraz więcej. W moim przypadku wyglądało to tak, że konsumowałem ową poduszkę finansową na bieżąco, bez myślenia o ewentualnych “chudych latach”, jakie mogłyby nastąpić w nieokreślonej przyszłości.

Głupie i niepotrzebne zakupy

Kiedy patrzę na siebie z przeszłości jestem autentycznie zażenowany swoimi decyzjami. Zwłaszcza tymi dotyczącymi zakupów. Przykładowo: zamiast działać na sprzęcie, który już posiadałem, postanowiłem wziąć iPhone’a w dość sporym jak na moje możliwości finansowe abonamencie. Albo kupiłem sobie pieczątkę firmową (z której tak naprawdę skorzystałem może ze trzy razy). To tylko dwa z wielu przykładów złych i nieprzemyślanych wydatków, jakie popełniałem w tamtym czasie. Wydatków, których obecnie się wstydzę i unikam za wszelką cenę.

Brak perspektywicznego myślenia

Kiedy zaczynałem przygodę z biznesem, podlegałem dwuletniemu okresowi opłacania tzw. małego ZUS-u. Oznaczało to, że miałem dokładnie 24 miesiące, żeby przygotować się finansowo na pełną składkę. Co zrobiłem w tym czasie? Wziąłem się ostro do pracy i pracowałem pilnie nad zwiększaniem przychodów?

Tak, ale opamiętanie przyszło zdecydowanie zbyt późno. Nie myślałem w perspektywie kolejnych lat, nie robiłem nawet planów na najbliższy kwartał. Żyłem z dnia na dzień, szukałem klientów do wypełnienia luk w moim planie minimum i nie zastanawiałem się, co będzie, gdy któregoś z nich zabraknie i zawzięcie lepiony budżet w pewnym momencie rozleci się w pył jak po pstryknięciu Thanosa.

Brak planowania zadań

Jedno z praw Parkinsona mówi, że “każde zadanie zajmuje dokładnie tyle czasu ile zostało przeznaczone na jego wykonanie”. Dlatego jeśli danego dnia planowałem stworzyć serię opisów do sklepu internetowego to… macie rację – zajmowało mi to dokładnie cały dzień. Głównie dlatego, że nie robiłem sobie ścisłych planów, list zadań ani nie zarządzałem projektami w jakikolwiek logiczny sposób.

W mojej skrzynce mailowej panował bur… bałagan, nie wydzielałem czasu na poszukiwanie nowych klientów, prowadzenie dokumentacji czy choćby pracę właściwą – wszystko robiłem naraz i wszystko zajmowało mi cały dostępny czas (minus oczywiście godziny poświęcane na typowo freelancerskie rzeczy, jak granie w gry, czytanie książek i spanie do południa).

Zakładanie firmy: jak mądrze założyć i rozwijać firmę?

Jeśli chcecie założyć firmę i zastanawiacie się, jaki jest przepis na dobrze prosperujący i rozwojowy biznes, odpowiedź jest prosta. Nie popełniajcie błędów tych, którzy już umoczyli nogi w rzece samozatrudnienia.

Z tego powodu:

  • twórzcie biznesplany: proste zestawienia wszystkich ponoszonych kosztów i przychodów pozwolą ocenić wam rentowność waszych działań i znaleźć miejsca, w których jest coś do poprawy,
  • budujcie poduszkę finansową: uwzględnijcie w biznesplanie dodatkowe środki na czarną godzinę. Klienci przychodzą i odchodzą, faktury płacone są z opóźnieniem i głupio byłoby stracić z powodu takiej pierdoły płynność finansową popadając przy okazji w poważne problemy,
  • optymalizujcie wydatki: nie, nie potrzebujecie co roku kolejnego modelu wszystkomającego smatfona ani dziesięciu kont premium w popularnych freelancerskich serwisach. Starajcie się wykreślać niepotrzebne wydatki, korzystać z tańszych lub darmowych alternatyw, nie szukajcie na siłę kosztów, które można by odliczyć od podatku – skupcie się tylko na tym, co niezbędne,
  • twórzcie plan rozwoju przynajmniej na kwartał do przodu: idealnie jak rozpiszecie sobie go w wersji rocznej, ale trzy miesiące w zupełności wystarczą. Określcie cele, jakie chcecie osiągnąć i rozpiszcie w punktach drogę do ich zdobycia,
  • planujcie zadania: hackując prawo Parkinsona, określcie konkretny czas dla wszystkich ważnych rzeczy, którymi musicie się zająć i miejcie czas na odpoczyenk. Uwierzcie mi, warto.

Zakładanie firmy to praca do której warto się przygotować. Mam nadzieję, że powyższe wskazówki choć trochę pomogą Wam na tej drodze.

Od razu ostrzegam – nie zagwarantują wam 100% sukcesu. Ale z pewnością oddalą wasze nowopowstałe biznesy od wejścia na drogę zmierzającą wprost w stronę porażki. Jeśli postanowicie się do nich zastosować, z pewnością rozwiniecie swoje firmy. A przynajmniej zrobicie trochę lepiej, niż gość, który sklecił i opublikował powyższe słowa pewnego wrześniowego, pogodnego ranka.