Do końca roku pozostały 34 dni. To znaczy, że wkrótce zaczniemy spisywać swoje postanowienia na kolejne 12 miesięcy. Postanowienia, z których – bądźmy szczerzy – niewiele wyjdzie. Dlatego ja na kolejny rok planuję obrać zupełnie inną taktykę. Nie robię dalekosiężnych, wielkich planów. Tak naprawdę, mam tylko jeden główny cel…

W 2020 roku wdrożę w swoje życie Kaizen!

Kaizen, czyli co?

Kaizen to japońska filozofia zarządzania, której początki sięgają połowy lat 80-tych XX wieku. Wtedy to niejaki Masaaki Imai wydał książkę pod tytułem „Kaizen”, w której przedstawił swoim pobratymcom zasady jej działania.

Filozofia Kaizen w założeniu jest niezwykle prosta. W całości opiera się na metodzie małych kroków służących osiągnięciu konkretnych celów. Zmiany zachodzące przy jej użyciu nie są może spektakularne, ale po dłuższym okresie czasu jesteśmy w stanie zauważyć wyraźną różnicę wszędzie tam, gdzie staramy się ją wdrożyć. Z metody tej zaczęły korzystać i korzystają do dziś liczne japońskie przedsiębiorstwa, m.in. Toyota (słynąca z niezawodności swoich samochodów) oraz Sony (jeden ze światowych liderów branży rozrywkowej). Coraz częściej korzystają z niej również zachodnie korporacje, że o takich szarych, skromnych freelancerach jak my nie wspomnę.

Innymi słowy: Kaizen to ewolucja a nie rewolucja. I ja to kupuję całym sobą. Bo rewolucja lubi sobie często upaść, a ewolucja trwa latami.

Dlaczego wdrażam Kaizen w moim życiu?

Wróćmy na chwilę do naszych noworocznych postanowień. Przyznaj się przed sobą, co obiecywałeś sobie końcem grudnia 2018 roku. Że schudniesz? Że napiszesz wymarzoną powieść? Że zrobisz sześciopak? A może nauczysz się języka obcego

Ile z tych rzeczy osiągnąłeś? Które postanowienia możesz w dniu dzisiejszym oznaczyć jako wykonane?

Zarówno w Twoim, jak i moim przypadku odpowiedź będzie identyczna: „żadne”.

Z początkiem roku zawsze mamy wielkie plany. Dopiero potem życie (oraz nasz własny mózg, który jak donoszą liczne badania, wcale nie lubi się jakoś specjalnie przemęczać) weryfikuje je po swojemu. Dlatego Kaizen wydaje mi się odpowiednią metodą podejścia do większych zmian.

Kaizen w praktyce

Jak wygląda wdrożenie w życie filozofii Kaizen? Postanowiłem pokazać to na kilku przykładach poniżej.

Jak już pisałem wcześniej, Kaizen jest metodą małych kroków. Powiedziałbym nawet, że mikrokroków, które stawiamy każdego dnia na drodze do osiągnięcia celu. Dlaczego mikro? Ponieważ opiera się na stałym, delikatnym poprawianiu tego, co poprawy wymaga. Jak delikatnym? Wystarczy dawać z siebie 1% więcej każdego dnia, aby po roku być w czymś lepszym o ponad 300%.

W praktyce może to wyglądać tak:

Czytanie książek

Jeśli marzy Ci się (mi bardzo) powrót do regularnego czytania, znajdź codziennie czas na 1 stronę. Tak, 1 stronę książki. Założę się, że: po pierwsze – i tak przeczytasz więcej, po drugie – nawet będąc zabieganym znajdziesz dwie-trzy minuty na wykonanie choćby planu minimum. Z każdym dniem/tygodniem regularnie zwiększaj minimalną ilość stron, aż nagle okaże się, że i utrwaliłeś swój nawyk i jesteś w stanie wygospodarować dla niego czas każdego dnia.

Nauka języka

Myślisz, żeby poprawić swoje zdolności językowe? Zacznij od nauki jednego słówka dziennie. Nawet jeśli przez cały rok pozostaniesz na tym poziomie, będziesz znał już 365 nowych słów, które wykorzystasz w rozmowie. Jeśli z kolei dasz sobie każdego dnia 5 minut na tworzenie wyimaginowanych rozmówek po angielsku, po roku okaże się, że przepracowałeś w ten sposób 30 godzinnych lekcji.

Nauka czegokolwiek innego

Podobnie jak z nauką języka – poświęć 5 minut każdego dnia na przyswojenie odrobiny wiedzy z interesującego Cię tematu. Niech to będzie jakaś definicja, case study, cokolwiek. W ciągu jednego roku jesteś w stanie w ten sposób, małymi porcjami, przyswoić naprawdę sporo wiedzy.

Aktywność fizyczna

To mój ulubiony temat, jako, że od lat jestem w nim wybitnym światowym teoretykiem. O aktywności fizycznej mógłbym mówić wiele, problem w tym, że słowo nie staje się ciałem. Jeśli Ciebie też przerażają godziny spędzane na siłowni (lub po prostu nie masz na to czasu) zacznij od jednego ćwiczenia w domowym zaciszu. Jedna pompka, jeden przysiad, jeden skłon – cokolwiek, co sprawi, że zadanie będziesz mógł uznać za zaliczone. Nawet przy zachowaniu takiego minimum przez cały rok, po 12 miesiącach będziesz miał na liczniku 365 pompek. A to znacznie więcej niż „od jutra robię po 10 dziennie”.

Zdrowe odżywianie

Przejście na dietę jest bardzo proste. Robiłem to setki razy. Ale żeby zacząć się zdrowo odżywiać nie trzeba od razu rzucać się na głęboką wodę. Na początek wystarczy zrezygnować z jednej łyżeczki cukru do kawy. Potem możesz dodatkowo zastąpić jeden posiłek zdrową przekąską i tak krok po kroku zaczniesz zauważać zmiany. A kilogramy będą lecieć w dół same, zupełnie przy okazji.

Produktywność

Człowiek jest z natury zwierzęciem leniwym. Jeśli ktoś mówi, że kocha pracować to jest albo wierutnym kłamcą, albo życie tak kopie go w dupę, że faktycznie praca stanowi dla niego jedyną masochistyczną przyjemność. Przy okazji stosowania metody Kaizen możesz jednak wyrobić w sobie pewnego rodzaju nawyk zabierania się do pracy. Bez zbędnego jęczenia, bez „jeszcze tylko kawka i fejsik”.

Wystarczy metodą małych kroków każdego dnia przeznaczać sobie coraz więcej czasu na projekty, które powinny być pchnięte do przodu. 5 minut skupienia, potem 10. Następnie kwadrans i tak z dnia na dzień zdajesz sobie sprawę, że ogarnianie bieżących spraw idzie Ci coraz lepiej.

Hobby i marzenia

Moim wielkim marzeniem jest wydanie powieści. Powieść, ze względu na swoją objętość, jest dziełem wymagającym czasu. A gdyby tak każdego dnia spróbować napisać choć jeden akapit? Przeznaczając na to 10-15 minut? Wiadomo, że nie będzie to Szekspir (pewnie nawet w jego przypadku pierwszy draft – jak mawia Miłosz Brzeziński – był gównem), ale w ciągu paru miesięcy będę w stanie złapać flow, żeby skończyć pierwszą wersję. A to będzie zdecydowanie więcej, niż parę luźnych notatek trzymanych gdzieś w zakamarkach Evernote’a od paru ładnych lat.

Jak wdrożyć Kaizen w życie?

Choć wydawać by się mogło, że Kaizen jest cudowną receptą na wszystko, cytując klasyka – „Nic bardziej mylnego”.

Każdy plan, jaki rodzi się w naszej głowie, wymaga w mniejszym lub większym stopniu rozpisania na etapy. W przypadku Kaizen, etapów tych jest po prostu bardzo dużo. Jeśli więc chcesz podjąć pewne postanowienia noworoczne i trzymać się ich przez kolejne 12 miesięcy, rozplanuj je sobie metodą małych kroków, na tyle prostych, że wykonanie każdego z nich nie będzie dla Ciebie w żaden sposób niekomfortowe.

Dodatkowo pamiętaj o jednej ważnej rzeczy – z początku cel nie jest ważny. Oczywiście powinieneś go określić i do niego dążyć, ale na samym początku bardzo ważne jest stworzenie nawyku.

Nawyku, który w momencie wejścia Ci w krew będziesz w stanie wzbogacić o coraz nowsze i nowsze rzeczy. Jak pisałem wcześniej – zacznij od jednej pompki, jednego słówka, jednej strony, jednej minuty.

I gdy pierwszy krok stanie się codzienną rutyną, podnieść delikatnie poprzeczkę aż do momentu, gdy znów się popadniesz w rutynę. Następnie podnieś ją ponownie. I ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze jeden.

Aż do momentu, gdy osiągniesz swój cel.

Może nie udać Ci się to przed Sylwestrem 2020, ale jeśli każdego dnia będziesz starał się dać z siebie choćby odrobinę więcej, będziesz znacznie dalej niż ci, którzy poprzestali na składaniu dumnych deklaracji.